Dorota Utracka

Obraz
Kod języka
Polish
Dodane przez Dorota Utracka - śr., 20/12/2017 - 12:56

Komentarze

Obraz
Kod języka
Polish

Piotr Ahmad

wt., 13/02/2018 - 17:12

„Dziś nowoczesny dryfing materii ustąpił miejsca implozyjnemu nadmiarowi i hipertrofii. Znikanie rzeczy i informacji, redukcja znaczeń, przekształcanie rzeczywistości w obrazy, rozdrobnienie czasu na serie wiecznych „teraz” to, zdaniemJamesona, sygnały zależności między kulturą postmodernistyczną a doświadczeniem, jakie staje się udziałem społeczeństwa konsumpcyjnego, które nie potrafi sobie radzić z czasem, nie jest już zdolne tworzyć własnych obrazów historii i świadectw czasu poruszając się w przestrzeni otwartości cytatu, w plątaninie kulturowych (nie)tożsamości i schizofrenicznym doświadczaniu płynnych wymiarów nierzeczywistości. Ich naturą rządzi zespół zjawisk wpisujących się w kulturę pośpiechu, określaną przez Stephena Bertmana jako nowist culture (kultura terazistyczna), zasadniczo zmieniającą sposób odczuwania czasu, który ma charakter punktowy, puentylistyczny, pokawałkowany. Chaologiczne doświadczenie rzeczywistości sprawia, że wszelka zdarzeniowość staje się przygodna, losowa, co czyni życie jedynie zbiorem chwil, mgnień, momentów przeżywanych ze zmienną intensywnością. Dlatego dla ponowoczesnego homo consumens „wierność” wobec przedmiotu nie licuje ani z cyklicznością, ani z linearnością, ani z ciągłością, ale ma charakter euforyczny, okazjonalny i tymczasowy. Epizodyczność sygnifikacji jest niejako wyjściem poza czas i przestrzeń, poza zasadę ciągłości i referencji (...)”

Wydaje się, że z powyższego fragmentu można i należy wyciągnać wniosek, że są to problemy egzystencji człowieka ponowoczesnego w świecie jako takim, nie tylko w sferze kultury konsumpcyjnej. Kultura „tu i teraz” zdaje się cechować większość międzyludzkich relacji i odniesień w ogóle – z tego między innymi wynika moim zdaniem kryzys intelektualizmu – a wręcz antyintelektualizm większości społeczeństw, dyktatura pragmatyczności, każąca wielu ludziom lekceważyć (a niekiedy wprost gardzić) wszystkim, czego nie da się przeliczyć na pieniądze, rozrywkę bądź jakiś inny dający choć chwilowe poczucie spełnienia „zysk” - a więc np. poezją, myśleniem jako takim, zajmowaniem się ideami (filozofią, humanistyką), pracą naukową; ale także starością, chorobą, niedołężnością, śmiercią, doświadczeniem metafizycznym.

Szczególnie ważne wydaje mi się zwrócenie uwagi przez autorkę na problem człowieka, który staje się towarem, i na kwestię „przymusu „niebycia niewidzialnym”:

„W cyberkulturze kreującej wzorce egzystencji usieciowionej,niewidzialność to śmierć”.

Bardzo mocne słowa, i możemy je lepiej zrozumieć, jeśli przypomnimy sobie, że dzisiaj łatwiej dotrzeć do odbiorcy mając milion wyświetleń choćby najbardziej idiotycznego wyczynu na You tube niż na przykłąd pisząc wartościowy wiersz w tomiku poezji. Nasuwa się jednak pytanie – jakie jest wyjście z tego konsumpcyjnego zamętu? Czy w tak zorientowanym społeczeństwie jest miejsce na aktywne życie społeczne dla ludzi którzy nie czują „przymusu niebycia niewidzialnymi”? Przymusu posiadania konta na Instagramie czy Snapchacie? Przymusu konsumpcji i życia w kompulsywności coraz to nowych pragnień?

Jeszzcze kilka słów w kwestii utowarowienia człowieka. Jestem przekonany, że staje się on palącym zagrożeniem naszych czasów, zwłaszcza w społeczeństwach wysoko rozwiniętych. Nawet w przestrzeniach kiedyś uznawanych za najważniejsze: rodzina/małżeństwo/relacje intymne/ a takze w przestrzeniach, w których liczyły się idee (np. Uniwersytet) utowarowienie postępuje coraz szybciej. Nawet w relacjach pracodawca-pracownik cofamy się do XIX wieku – pracownik staje się „zasobem ludzkim” (human resource) . i powoli pozbywa się praw, które ruch ochrony praw pracowniczych z takim trudem wywalczył. Następuje prekaryzacja pracowników w kolejnych branżach, pracodawcy coraz chętniej sięgają po elastyczne, tymczasowe formy zatrudnienia. Te problemy widać zwłaszcza na tzw. Zachodzie (w Polsce na razie jeszcze mamy „rynek pracownika”, ponieważ gospodarka się rozwija,nie ma jeszcze takiego „przesytu”, jak w krajach zachodnich) . Bardzo dobry tekst - daje do myślenia.

Na koniec dodam, że jestem raczej zwolennikiem pesymistycznej tezy, w myśl której - jeśli chodzi o kulturę masową/popularną - ludzie są raczej biernymi "deszyfratorami" znaczeń, jakie w artefaktach (towarach/wytworach mediów i rozrywki) umieszczają - z reguły w celu zachęcenia do szeroko rozumianej "konsumpcji" i "zakupu" ich autorzy.

Dziękuję za poszerzenie perspektywy. 'Homo consumens' to coraz bardziej uniwersalna figura zjawiska zwanego 'posthumanizmem', widocznego na każdym poziomie relacji - społecznej, kulturowej, zawodowej, a nawet prywatnej/ intymnej. W ten właśnie sposób "generuje" się sfera znaczeń, które działają jako przestrzeń rozproszenia, swobodnych asocjacji, kolejnych zasobów nieczytelnego i niepotrzebnego nadmiaru, z którego nikt już dziś nie korzysta celowo i z świadomością tego, czym jest i czemu służy "znaczenie". Ot, postmoderna..., wszystko jest towarem - rzeczy, idee, wartości, ludzie i ich sprawy, które są "sprawami" tylko wtedy, gdy mają wymiar medialno-rynkowy.

Dodaj komentarz

Kod języka komentarza.

Czysty tekst

  • Znaczniki HTML niedozwolone.
  • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
  • Adresy web oraz email zostaną automatycznie skonwertowane w odnośniki